Dzieło sztuki –utwór czy towar

Dzieło sztuki … Każdy pod tym pojęciem rozumie co innego.

Dla artysty ważne jest aby sztuka wzbudzała emocje – pozytywne bądź negatywne. Odbiorca zadaje sobie pytanie: czy to mi się podoba? Niezależnie od tego – sztuka kojarzy się z czymś wzniosłym.

Odstawiając na bok sprawy emocjonalne dzieło sztuki zawsze podlega ochronie jako przedmiot prawa autorskiego. Ma to istotne znaczenie zwłaszcza dla twórcy – autora. Ochrona prawna przysługuje każdemu, kto stworzył utwór w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 r. Prawo autorskie twórcy obejmuje prawa osobiste, a także prawa majątkowe. Autorskie prawa osobiste związane są przede wszystkim z możliwością opatrzenia dzieła swoim nazwiskiem. Prawa te są niezbywalne oraz nieograniczone w czasie. Wśród nich można wymienić prawo do zachowania niezmienionej treści i formy utworu, zakazujące wprowadzania zmian, zniekształceń, przeinaczeń czy prawo do nadzoru nad korzystaniem z dzieła.

Drugą grupę praw autorskich stanowią prawa majątkowe (ang. copyright). Autorskie prawa majątkowe przysługujące twórcy, powstają łącznie z powstaniem utworu. W przeciwieństwie do praw osobistych są zbywalne oraz ograniczone w czasie. Niemniej jednak twórcy przysługuje monopol do wyłącznego korzystania z utworu i decydowania o jego dalszym losie. Tylko i wyłącznie za zgodą twórcy autorskie prawa majątkowe mogą być przedmiotem obrotu prawnego.

Duże opory jednak wzbudza traktowanie dzieł sztuki jako przedmiotu obrotu handlowego, a uczestnicy obrotu dziełami sztuki często zapominają o zabezpieczeniu prawnym swoich interesów.

Z czego to wynika?

Często niezwykle trudnym okazuje zakwalifikowanie tego co wzbudza nasze zainteresowanie emocjonalne w kategoriach prawnych. Podczas gdy takie czynności jak podpisywanie umów czy zabezpieczanie obrotu prawnego kojarzone są przede wszystkim z kupnem samochodu czy prawidłowym funkcjonowaniem spółki, a tylko nielicznym takie skojarzenie przychodzi na myśl obcując ze sztuką.

Czy takie spojrzenie jest prawidłowe? Czym jest dzieło sztuki w obrocie gospodarczym?

Na rynku sztuki dzieło sztuki jest towarem – przedmiotem umów cywilnoprawnych. Oczywiście nie jest tak spopularyzowanym towarem jak np. produkty spożywcze. Sztuka łączy w sobie bowiem przekaz wartości estetycznych. Niemniej jednak dzieło sztuki towarem będzie jeśli zechcemy je wprowadzić do obrotu czyli sprzedać, podarować, wywieść zagranicę.

Dzieło sztuki jest towarem luksusowym, z którym łączy się paradoks Veblena. Posiadanie bowiem niektórych dzieł sztuki jest środkiem dowartościowania się, dlatego popyt na nie jest tym większy, im mniej ludzi je posiada i paradoksalnie – im jest wyższa cena. Im mniej ludzi może sobie pozwolić na dzieło danego artysty tym pobyt na dane dzieło jest większy.

Dzieło sztuki może być również dla niektórych doskonałym sposobem inwestowania kapitału. Takie ujęcie oznacza, że dzieło sztuki jest dobrem inwestycyjnym, podobnie jako nieruchomości czy np. złoto.

Spojrzenie na dzieło sztuki w takim kontekście obliguje już do zachowania staranności w obrocie. Łączy to się z odpowiednim konstruowaniem umów, analizą zagadnień podatkowych, czy właściwym ubezpieczeniem dzieła sztuki.

Takie spojrzenie już samoczynnie wyzwala pewne standardy i zapobiegliwość w działaniu, aby obrót takim towarem luksusowym czy inwestycją był bezpieczny.

Katarzyna Lebiedowicz-Grzanka

 

 

 

 

 

 

Wieczór Biznesowy Lady Business Club i Galerii Strefa A „Business & Art.”

Lady Business Club, Akademia Marki z Klasą oraz Galeria Strefa „A” zapraszają do udziału w wydarzeniu w ramach cyklu prestiżowych spotkań i konferencji dla biznesu, organizowanych w wybranych miastach Polski. Wieczór ze sztuką, ma wskazać jak ważna jest estetyka, piękno i osobiste zaangażowanie na rzecz edukacji kulturalnej w środowisku biznesu.Lady Business Club i Akademia Marki z Klasą, swoimi działaniami pokazują jak ważne w odkrywaniu sensu życia jest wychodzenie poza potrzeby materialne i kierowanie się
ku ogólnoludzkim wartościom dostępnym w kontakcie ze sztuką.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że z pozoru hermetyczny świat sztuki współczesnej jest otwarty a jego poznanie oraz kolekcjonowanie może stać się wielka przygodą
i sposobem na doskonalenie i poznawanie siebie. Malarstwo, rzeźba, fotografia, film video, street art można traktować jako pretekst do bardzo interesującej rozmowy, ale i do początku budowania własnej kolekcji.

• Czy doprawdy trzeba być milionerem, by zacząć fascynującą przygodę ze światem sztuki?
• Czy trzeba być znawcą sztuki, aby tworzyć kolekcje na własne potrzeby?
• Czy budowanie marki osobistej może stać się sztuką życia?

O tym wszystkim oraz o inwestowaniu w swoją Markę Osobistą, planowaniu spadkowym, sukcesji i bezpieczeństwie Twojego biznesu dowiesz się z merytorycznych wystąpień prelegentów.

Pięknym tłem wydarzenia będzie wystawa prac niezwykle utalentowanej malarki Aleksandry Batury pt. „PRZyWIDZENIE“.

Prelegenci spotkania to znani eksperci w swoich dziedzinach:

MAŁGORZATA BŁASZCZYK – swoje doświadczenie zawodowe zdobyła pracując w korporacjach międzynarodowych, ale zawsze marzyła o stworzeniu własnego biznesu, który pozwoliłby jej w pełni realizować swoje własne pasje i dał satysfakcję rozwoju osobistego i gratyfikację finansową.
Wykorzystując swoją wiedzę z zakresu zarządzania kapitałem ludzkim oraz procesami projektowymi zdecydowała się na rozwój własnego biznesu. Od 2010 roku prowadzi galerię sztuki współczesnej i zajmuję się promocją młodych twórców na rynku polskim i międzynarodowym. Realizuje projekty z zakresu edukacji artystycznej i przedsiebiorczosci dla kobiet i zarządzania humanistycznego.
Jest certyfikowanym coachem ICF i trenerem oraz prezesem Fundacji Zona Art. Brała udział w projektach Banku Światowego z zakresu kreowania przedsiębiorczości kobiet na terenie Śląska oraz wspierała ciekawe inicjatywy społeczne związane z aktywizacją różnych grup społecznych. Ceni biznes oparty na relacji i uczciwości. Chętnie dzieli się swoim doświadczeniem w tworzeniu wizerunku firmy i skutecznego działania, pasji tworzenia
i odkrywania swoich talentów. Jej motto to – działaj skuteczni ale z klasą.
TYTUŁ PRELEKCJI „inwestowanie w sztukę”

PAWEŁ DONIEC – radca prawny, absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie. Specjalizuje się w prawie gospodarczym, problematyce sukcesji międzypokoleniowej przedsiębiorstw i majątków przedsiębiorców, zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, w prawie budowlanym
i w odzyskiwaniu należności handlowych.
Posiada duże doświadczenie w prowadzeniu procesów sądowych i obsłudze prawnej przedsiębiorstw, w szczególności z branży produkcyjnej, deweloperskiej i hotelarskiej. Prowadzi wykłady na studiach MBA na uczelni ASBIRO oraz szkolenia dla właścicieli firm we współpracy z organizacjami przedsiębiorców i firmami szkoleniowymi.
Jest wspólnikiem zarządzającym w Kancelarii DGP Doniec Górecki Potoplak.
TYTUŁ PRELEKCJI „planowanie spadkowe i sukcesja – bezpieczeństwo Twojego biznesu”

EWA CZERTAK – wspólnik w spółce Business Unlimited, ekspertka i praktyk personal brandingu, w Akademii Marki z Klasą buduje silne marki przedsiębiorczych kobiet na terenie całej Polski. Mentor, twórca i Prezes Akademii (www.akademiamarkizklasa.pl), współtworzy Lady Business Club. Master Business Trainer level superior, posiada tytuł MBA, coach certyfikowany ICC od 2006, prelegentka konferencji, autorka artykułów o personal brandingu, pisze bloga Bądź widzialną Marką. Lubi aktywnie spędzać czas wolny, biega, jest maratończykiem, jeździ konno. Ekspert portalu Centrum Kariery Golden Line.
Jej misja to: Czynić ludzi Wielkimi.
TYTUŁ PRELEKCJI „budowanie marki osobistej jako sztuka życia i sposób na doskonalenie w każdej sferze życia”

LADY BUSINESS CLUB to pierwszy ogólnopolski, prestiżowy i elitarny klub dla kobiet biznesu – właścicielek firm – kobiet z klasą, ceniących ogólnoludzkie wartości w życiu i w biznesie.
Powstał cztery lata temu i działa zgodnie z misją zwiększania świadomości właścicielek firm w obszarze budowania rozpoznawalności i przewagi biznesowej poprzez promowanie sukcesów i wzmacnianie ich marki osobistej w świecie realnym oraz w internecie.
To również sieć społecznościowa, w której członkinie mogą nawiązać nowe, wartościowe kontakty biznesowe; to miejsce, które przyciąga kobiety świadomie budujące sieć kontaktów oraz rozwijające osobistą markę.

AKADEMIA MARKI Z KLASĄ to pierwsza organizacja szkoleniowa, która kompleksowo łączy proces budowania osobistej marki z działaniami marketingowymi, prawnymi, PR-owymi, wizerunkowymi z rozwojem zawodowym. Akademia to zespół ekspertów w dziedzinach: personal branding, coaching, etykieta, osobisty marketing w sieci, e- wizerunek, stylizacja ubioru, fryzury i wizaż, fotografia biznesowa. Akademia Marki z Klasą specjalizuje się w Personal Branding i proponuje półroczny Program budowania marki osobistej Bądź widzialną Marką. Program dedykowany jest właścicielom małych, średnich i dużych firm oraz osobom indywidualnym, którzy poprzez rozpoznawalność nazwiska chcą dotrzeć do szerokiego grona odbiorców oraz zwiększyć wartość swoich usług i produktów.

Strefa A i Aleksandra Batura na Art Basel Selection ArtFair 2015

Tytuł: Horyzont Opis: olej na płótnie/140x160 cm Rok powstania:  2010

 

Galeria Strefa A wraz z artystką Aleksandrą Baturą została zaproszona na prestiżowe targi sztuki Selection Art Fair tegorocznych targów Art Basel. To niezwykłe wyróżnienie świadczy o szalenie prężnie rozwijającym się talencie artystki Oli Batury – jej kompozycje zostają bowiem coraz częściej doceniane również właśnie poza Polską. Warto przypomnieć, że tego typu wydarzenia z pewnością podnoszą prestiż danego artysty, jak i również wartość finansową sztuki; to samo zresztą tyczy się galerii uczestniczących gdyż wyróżnienie to jest dowodem ich renomy oraz profesjonalizmu.

 

 

2c53df37aaee79a717a0f2ddb69654b9becc885d!10717075

 

Ola Batura znalazła się w gronie 8 artystów (m.in. z Polski, Niemiec, czy Szwajcarii), z ośmiu galerii z całego świata. Strefa A prócz galerii Stalowa to jedyne galerie wyróżnione z Polski.

Dziewiąta edycja targów sztuki Selection odbywających się przy Art Basel, to jedne z mniejszych aczkolwiek najlepiej rozpoznawalnych i cieszących się dużym szacunkiem, targów odbywających się podczas tygodnia targów sztuki w Bazylei. Na przestrzeni 400 metrów kwadratowych, w zrelaksowanej atmosferze, można mieć okazję na dłuższe spotkanie oraz bardziej „intensywną” wymianę pomiędzy prezentującymi swoich artystów galeriami.

 

 

Targi Sztuki Selection ArtFair w Bazylei są częscią Art Basel otwartych od 15 czerwca, przez tydzień do niedzieli 21 czerwca 2015. Prace Oli Batury oraz Galerię Strefe A będzie można znaleźć w Basel Art Center przy Riehentorstrasse 31 w godzinach 12-21 oraz w niedzielę 12-19.

 

Gratulujemy Aleksandrze Baturze i zapraszamy!119b10f62ae57099e2dbf754e06cdcca187dc1d1

Więcej o malarstwie Oli Batury możecie przeczytać tutaj: http://strefaa.pl/artysci/czytaj/id/29

Osoby pragnące wzbogacić swoją kolekcję o sztukę Batury zapraszamy do kontaktu.

Zachęcamy również do zapoznania się z tegorocznym katalogiem Selection Art Fair: katalogARTfair_15_LL

 

Sztuka inwestowania w sztukę – szkolenie w Bielsku-Białej!

SZTUKA INWESTOWANIA W SZTUKĘ

Fundacja Zona Art
we współpracy z  Stilnovisti Investments SA

zapraszają na przedświąteczne – pierwsze z cyklu spotkań
poświęconych inwestycjom alternatywnym

INWESTOWANIU W SZTUKĘ 

Kultura i sztuka zajmuje coraz istotniejsze miejsce w budowaniu strategii biznesowej przedsiębiorstwa, nie tylko ze względu na swój potencjał inwestycyjny, ale przede wszystkim promocyjny. Kolekcje firmowe oraz indywidualne są elitarną formą inwestycji, a dbałość o rozwój świadomości kulturowej postrzegana jest obecnie jako postawa odpowiedzialna społecznie, odważna i wiarygodna. 

image0

12 grudnia godz. 17.00

Dworek New Restaurant
ul. Żywiecka 193
Bielsko-Biała

W programie:
-kolekcjonerstwo prywatne i korporacyjne
-rynek sztuki w Polsce – obecny stan i szanse na rozwój
-ekonomia sztuki: co kupować, kogo i gdzie
-młoda sztuka – dlaczego warto?
-prawne i podatkowe aspekty obrotu dziełami sztuki w Polsce

Spotkanie poprowadzą:
Małgorzata Błaszczyk – prezes Fundacji Zona Art, właścicielka i założycielka Galerii Strefa A
Mateusz Kudzia -absolwent studiów z zakresu Art and Business na University of Aberdeen
Paweł Fedczyszyn – aplikant adwokacki, specjalizuje się w prawie autorskim oraz ochronie własności intelektualnej

image1

Wykorzystując fachową wiedzę z zakresu sztuki i finansów, pragniemy wprowadzić Państwa w tajniki rynku sztuki współczesnej, by inwestowanie stało się czystą przyjemnością…

Wstęp na spotkanie (połączone z poczęstunkiem i degustacją win) – 65 zł
Prosimy o wcześniejsze zgłoszenie chęci udziału. Liczba miejsc jest ograniczona.
+48 601 430 146 / +48 606 652 178
malgorzata@strefaa.pl / mmm.szymura@gmail.com

image2

Fundacja Zona Art działa przy Galerii Sztuki Współczesnej Strefa A w Krakowie
+48 601 430 146 / malgorzata@strefaa.pl
www.strefaa.pl / www.finanseisztuka.pl

Inwestycja w komiksy.

 

Sztuka komiksu wciąż nie jest traktowana w Polsce całkiem poważnie, ba, rzadko jest nawet nazywana sztuką. Komiksy wciąż powszechnie kojarzone są z rozrywką dla dzieciaków, młodzieży. Są też ambitniejsze pozycje ale kto brałby je tak naprawdę na poważnie, gdzie im do sztuki, literatury… Te stereotypowe myślenie jednak się zmienia i choć nie jest moją intencją przekonywać nikogo czy też wyjaśniać dlaczego komiksy to sztuka, wstęp ten jest potrzebny. Dlaczego? Jest to bowiem jeden z powodów dla których inwestycje w polskie komiksy nie przynoszą takich zysków, na jakie niektórzy mieliby ochotę słysząc wieści zza oceanu o setkach tysiącach dolarów zapłaconych za zeszyty komiksowe. Powodów jednak, jest znacznie więcej.

 

Polska ma stosunkowo silną historię komiksową, oraz kilka dobrych pozycji pod względem kolekcjonerskim. Niewątpliwie dużą zaletą, jeśli mielibyśmy mówić o rynku komiksowym w Polsce jako o wschodzącym, są niskie ceny. Problemem są jednak ciągłe porównania do rynku amerykańskiego, a Polska (i nie tylko) nie jest i nigdy nie będzie w stanie nawet zbliżyć się do rynku inwestycji w komiksy w Stanach. Pisząc Polska, mam na myśli polskie pozycje komiksowe. Przyczyna jest prosta, tak silna tradycja komiksowa nie istnieje nigdzie indziej. Batman, Superman, Spider-Man, czy Kapitan Ameryka są traktowani zgoła inaczej za oceanem niż w Europie. Oczywiście służą także rozrywce, ale nie należy zapominać, że Kapitan Ameryka powstał w czasach drugiej wojny światowej – motywy swego rodzaju propagandy są tutaj nad wyraz widoczne. Patetyzm, wszechobecna flaga amerykańska i duma z walki o ojczyznę, o wspaniałe amerykańskie miasta, to wszystko sprawia, że amerykańscy superbohaterowie są czymś więcej niż przebierańcami walczącymi z krzyżówką człowieka z pingwinem, czy szalonym naukowcem zmieniającym się w jaszczurkę. Tradycja ta, przekłada się z kolei na bardziej poważne traktowa

Action_Comics_-1_June_1938

Pierwszy numer Action Comics. Ta kopia otrzymała ocenę 8.5 przez CGC i sprzedała się na aukcji w 2010 roku za $1.5.

nie komiksów. I choć Marvel w latach dziewięćdziesiątych strzelił sobie w stopę wydając raz po raz edycje kolekcjonerskie i nadmuchując bańkę finansową rynku komiksowego, co doprowadziło go do bankructwa, rynek komiksowy w Stanach Zjednoczonych ma się nadal nadzwyczaj dobrze.

Kolejne rekordy aukcyjne dochodzące ze stolicy komiksów potrafią zachęcić do kolekcjonowania komiksów – ponad milion dolarów za pierwsze wydanie komiksu z Batmanem, ponad dwa za pierwsze wydanie Supermana w Action Comics. Takie rekordy powinniśmy potraktować raczej jako ciekawostkę (podobnie rzecz ma się w przypadku np. malarstwa), bo rynek komiksów w Europie, choć mamy wspaniałe (i drogie! jak chociażby Beano) komiksy, nigdy nie dorównają rynkowi amerykańskiemu.

Kolosalne ceny na rynku komiksów amerykańskich pewnie nie byłyby możliwe gdyby nie wspomniana wysoko rozwinięta kultura komiksów ale i bez wspierającej rynek infrastruktury. Funkcjonujące od 2000 roku Comic Guaranty Corporation (CGC) to niezależna od wydawców organizacja, która ocenia kolekcjonerskie wydania komiksów. Jedną z konsekwencji jej założenia był niewątpliwie wzrost zaufania inwestorów, którzy teraz mogli opierać się na miarodajnych danych i podejmować poinformowane decyzje, już nie tak bardzo oparte na spekulacjach. CGC ocenia bowiem wydania w dziesięcio punktowej skali. Wzorzec jest oceniany pod względem unikalności, znaczenia dla potencjalnych odbiorców czy też stanu. Milionowe aukcje na rynku amerykańskim nie są więc przypadkową fanaberią fanów komiksu z zasobnymi portfelami. Jego znaczenie dla polskiego rynku jest jednak znikome.

 

 

Ułani kontra Batman.

 

Artkomiks.pl próbując zachęcić potencjalnych „inwestorów” porównuje kwoty,przedstawione poniżej.

 

źródło: artkomiks.pl

 

Jaki jest sens porównywać ceny osiągane (tudzież estymacje) przez polskie, klasyczne działa malarskie z ceną osiągniętą przez amerykański szkic do komiksu, sprzedany w Ameryce? Prawdopodobnie żaden, poza próbą uświadomienia, że szkic komiksowy może zostać potraktowany jako sztuka i porównany do szkicu Matejki (co oczywiście jest jak najbardziej słuszne). Taka próba jednak nie powinna się odbywać na zasadzie porównania cen jakie ktoś zdecydował się za nie zapłacić. Nie wszystko co się sprzeda jest automatycznie sztuką. Po raz kolejny próbuje się wmówić polskim inwestorom, że warto inwestować w sztukę, bo przecież na aukcjach w Nowym Yorku i Londynie sztuka sprzedaje się za tak ogromne pieniądze. (Nie)stety sztuka sztuce nie równa, a obraz Kossaka nigdy nie osiągnie takiej ceny jak pierwszy numer Detective Comics w całości poświęcony Batmanowi. I nie świadczy to ani o wyższości Batmana nad Kossakiem, ani o tym, że lepiej inwestować w komiksy niż w malarstwo polskie. Skłonić to raczej powinno do analizy rynku oraz dzieła – świadomości estetycznej i kulturowej miejsca z którego się wywodzi i w którym jest popyt na tego typu sztukę. Warto się zastanowić skąd ten popyt się bierze – czy jest to chwilowa moda, czy może kultura wykształcona wieloletnia tradycją i historią.

Czy zatem inwestycja w komiksy jest trudna i nie obędzie się bez wiedzy ekspertów? Niekoniecznie, choć idealnie byłoby gdybyśmy zdawali sobie sprawę po jakim rynku aktualnie się poruszamy nabywając dzieło, oraz na jakim rynku ewentualnie moglibyśmy je w przyszłości sprzedać jeżeli ma się to odbyć z zyskiem. Komiksy to jednak dość specyficzny rynek i odrobina wiedzy niewątpliwie się przyda.

 

 

Kim jest Zamaskowany Krzyżowiec?

 

Dla laika, zeszyt lub szkic z Clay Man’em, Aqua Manem czy Czarną Wdową może wydawać się równie dobrą inwestycją co Green Lantern bo narysowany tak samo dobrze, bądź też przez tego samego artystę. Nic bardziej mylnego. W tym przypadku bohater ma znaczenie. Niemniej jednak nie trzeba się ograniczać do powszechnie znanych postaci komiksowych. Poza Batmanem czy Spiderman’em można pójść odrobinę głębiej: Silver Surfer, Green Hornet. Oczywiście są to postacie powszechnie znane także na polskim rynku komiksowym, ale już niekoniecznie tak dobrze znane zupełnemu amatorowi komiksów. Innymi słowy, w przypadku komiksów lub ręcznie szkicowanych kart komiksowych trudno posługiwać się intuicją, ogólną wiedzą n.t. sztuki czy zmysłem estetycznym aby dokonać zakupu z myślą o inwestycji. Ważna jest wiedza bardziej merytoryczna. Pocieszający jest fakt, że wiedza ta jest łatwo dostępna, zarówno jeśli chodzi o amerykańskie pozycje, jak i polskie. Baza informacyjna jest jednym z ważniejszych czynników, które pomogą nam pomóc podjąć świadomą decyzję inwestycyjną. Poza postacią, warto oczywiście zwrócić uwagę na rysownika. Później (choć niewątpliwie w niektórych przypadkach będzie to kluczowym aspektem) warto zwrócić uwagę na datę. Niekoniecznie im starsze tym lepsze, znaczenie mają tutaj takie aspekty jak pierwsze pojawienie się danej postaci, czy historii jako samodzielnego zeszytu, lub w ogóle w druku, wydanie. Inne znaczenie kolekcjonerskie mogą mieć różne wariacje bohaterów komiksowych bo należy pamiętać, że n.p. Batman tak naprawdę nie jest jeden. Jest ich wielu z wieloma historiami, które nie maja końca lub, wręcz przeciwnie, które miały swój definitywny koniec mający finał na jego własnym pogrzebie. Jedne, nazwijmy to „rzeczywistości”, są bardziej cenione niż inne przez wzgląd na fabułę, świetne ilustracje, klimat, dialogi itp. czyli wszystko, to co czyni komiks dobrym. Pamiętać należy, że zawrotne sumy prawdopodobnie osiągną tylko pierwsze numery/wydania, a co za tym idzie nierzadko ponad 50-cio letnie egzemplarze. Problemem jest nie tylko ówczesny niski nakład, ale przede wszystkim stan, w jakim zachowały się te egzemplarze. W im lepszym stanie znajduje się zeszyt na tym większą cenę można liczyć. Wyznacznikiem będzie tu jednak egzemplarz w stanie idealnym (a że komiksy były jedną z tańszych rozrywek, nie były one drukowane na wysokiej jakości papierze). Komiksy te nie są już czytane, czy nawet przeglądane. Czekają na zmianę nabywcy w plastikowym, przezroczystym pudełku, przez które nacieszyć oczy możemy „jedynie” okładką.

 

Marvels-The-Avengers

The Avengers może pochwalić się  $1,511,757,910 światowego zysku. Stał się trzecim największym pod względem sprzedaży filmem w historii i najlepiej sprzedającym się filmem 2012 roku. Film przewyższa także jakiekolwiek wcześniejsze produkcje Disney’a.

 

„I got a nuke coming in and know just where to put it.”

 

Rosnąca popularność tej strefy popkultury to czynnik, który definitywnie wpływa na zainteresowanie oraz pojawienie się nowych kolekcjonerów. Obecnie Walt Disney inwestuje z zyskiem w marki Marvela. Po mało efektownej Fantastycznej Czwórce przyszedł czas na Spider-Mana, poważnego jak nigdy Mrocznego Rycerza i wreszcie Thora, który wydawać by się mogło jest postacią podziwianą tylko przez zapaleńców, a jego podniosły, patetyczny sposób wypowiedzi niekoniecznie pasował do popkultury. Idąc dalej – ogromy sukces Irona Mana, i w końcu Avengersów. Czy filmowe ekranizacje komiksowych bohaterów przełożą się na zwiększone zyski z inwestycji w karty komiksowe? Prawdopodobnie jest zbyt wcześnie by jednoznacznie stwierdzić. Jednakże wzrost popularności tychże jest jak najbardziej pozytywnym zjawiskiem. Oczywiście „superbohaterowie” to nie jedyny „gatunek” jakim warto się zainteresować – są też n.p. Fistaszki. Porównywalne, choć nietraktowane jako komiksy, są też ilustracje książkowe. Kubuś Puchatek z pewnością byłby dobrą inwestycją jeśli chodzi o oryginalnie, ręcznie rysowane szkice i plansze które służyły jako ilustracje. Polski inwestor skupić się powinien jednak na rodzimych produkcjach.

 

 

 

Diadem Tamary.

 

Pierwsze wydanie „Diademu Tamary” Kapitana Żbika sprzedało się na allegro 3 Października 2013 roku za ponad 1000zł. Jest to pierwszy komiks Kapitana Żbika z rysunkami Rosńskiego.

„Tytus Romek i A’Tomek”, „Kapitan Żbik”, czy „Czterej pancerni i pies” w pierwszych wydaniach to w dzisiejszych czasach prawdziwe perełki. Ich ceny w ostatnich pięciu latach się podwoiły, jak to ma miejsce w przypadku „Kapitana Żbika”. Niewątpliwie na taki stan rzeczy ma sam fakt nabywania ich przez kolekcjonerów. Kolekcjonerzy chętnie wydadzą coraz to wyższe kwoty z a kolejne numery ponieważ każda kolejna, wyższa wylicytowana kwota (sztucznie) zawyża cenę ich kolekcji. Wysokie ceny to także efekt nostalgii, za czasami dzieciństwa. Dalszym i bardziej satysfakcjonującym warunkiem wzrostu cen komiksów w Polsce (w drugim obiegu) jest jednak między innymi wzrost świadomości społeczeństwa. Jeśli więcej ludzi będzie traktowało komiksy jako sztukę, z pewnością można będzie się spodziewać wzrostu cen. Niestety w polskich warunkach mały nakład (współczesne komiksy nierzadko są publikowane w nakładzie 500 sztuk i to nie ze względu na limitowaną edycję, ale niskie zapotrzebowanie rynku) nie jest gwarantem wysokich cen w przyszłości. Jeśli jednak nie rynek, to świadomość jak i infrastruktura powoli się rozwijają – na razie możemy jednak liczyć „tylko” na coraz szerszą ofertę portali komiksowych jako źródeł informacji. Art bazaar, na przykład, prowadzi dział komiks http://artbazaar.blogspot.com/search/label/Komiks , w którym popularyzuje kulturę komiksową w Polsce.Dobrą (jeśli nie lepszą niż w przypadku samego komiksu) inwestycją jest także zakup planszy komiksowej. Jeśli spojrzymy na komiks jako kopię oryginalnego rysunku to można by się spodziewać, że oryginalna, nierzadko z komentarzami autora, plansza komiksowa może przynieść w przyszłości zyski. Oczywiście z drugiej jednak strony, komiks jako integralna i spójna całość, a nie w pewnym sensie wyrwana z kontekstu ilustracja dla innych będzie miała większą wartość. Sprecyzowanie czy przewidzenie wyższości jednej nad drugim jest jednak raczej niemożliwe gdyż zależy to od potencjalnych kupców czy też inwestorów jakim „gatunkiem” będą zainteresowani.

Rynek inwestycji w komiksy w Polsce jest wciąż bardzo mały. Zaobserwować można jednak coraz większe zainteresowanie mediów, oraz inwestorów tym gatunkiem inwestycji alternatywnej. Powstające i rozwijające sie portale komiksowe służące informacji (komiks w artbazaar, komiksowo.pl) czy też nastawione stricte na sprzedaż (artkomiks.pl) z pewnością sprzjają rozwojowi tego rynku w Polsce. Również zachodnie superprodukcje propagują kulturę komiksową przez filmy z amerykańskimi superbohaterami. Nawet jeśli mały ma to związek z polską sztuką komiksową to na pewno zwraca uwagę na sztukę komiks i można mieć nadzieję, że zainteresowanie nie skończy się na Avengersach, ale pójdzie dalej w stronę polskich bohaterów komiksów i ich autorów, co zaowocuje chęcia rozpoczęcie własnej kolekcji komiksów.

Mateusz Kudzia.

„Rynek Sztuki. Sztuka Rynku” – o raporcie Deloitte’a

Raport „Rynek Sztuki. Sztuka Rynku”, przygotowany przez Deloitte, pojawił się w sieci i przemknął przez nią bez większego echa. Abstrahując od jego treści, warto się zastanowić dlaczego i dla kogo takie raporty są tworzone, oraz jak ważne są dla polskiego rynku sztuki. Czy są one przydatne tylko i wyłącznie dla inwestorów, którzy chętnie dowiedzieliby się o aktualnym stanie rynku i prognozach dla ich aktywów w postaci sztuki? Po części z pewnością tak, jednak raporty takie jak ten służą w głównej mierze edukacji społeczeństwa i zwróceniu uwagi na kluczowe problemy związane z tak mało rozwiniętym i poznanym przez Polaków rynkiem jakim jest rynek sztuki.

Wyniki badań przeprowadzonych przez Deloitte są potwierdzeniem samym w sobie, że ów raport (jak również i przyszłe badana oraz edukacja w tej kwestii) są absolutnie niezbędne jeśli chcemy mówić, czy mieć nadzieje na jakikolwiek rozwój Polski i jej społeczeństwa w tym sektorze. Jak wynika z badań Deloitte’a, za najbardziej potrzebne usługi dla osób inwestujących w sztukę (choć oczywiście można śmiało wziąć pod uwagę także kolekcjonerów) ankietujący postrzegają edukację i usługi doradcze w zakresie sztuki.

Druga pod względem najbardziej potrzebnych usług to wycena dzieł sztuki, co również świadczy o niskim poziomie edukacji jeśli chodzi o zrozumienie wyceny sztuki. Podobnie – brak wiedzy, przejrzystości, badań rynkowych i specjalistów w tej dziedzinie są uważane za ważny lub bardzo ważny problem związany z usługami i produktami dotyczącymi dzieł sztuki, oraz w dużej mierze uniemożliwiający, bądź hamujący rzeczywisty rozwój rynku sztuki w Polsce. Podobnie rzecz ma się z bezpośrednio wpływającą na ten stan rzeczy dostępnością informacji i publikacji na ten temat – zapotrzebowanie na tego typu informacje świadczy także o realnej możliwości rozwoju. Mało zaskakujące są wyniki raczkujących sektorów rynku sztuki takich jak fundusze inwestycyjne czy zabezpieczenia kredytów i z pewnością można je było przewidzieć.

106
Radosław Szlaga w ciągu dwóch lat z szóstego, stał się pierwszym najbardziej rokującym artystą w 2012, według zestawienia Kompas Sztuki.
Na zdjęciu:Target Monograph

olej, płótno, 65×90 cm, 2009

Ważny jest jednak powód tak niskiego poziomu rozwoju w tej branży, na który zwraca uwagę raport. Najważniejszą przeszkodą w funkcjonowaniu tych, można by rzec właściwie nieobecnych możliwości, jest brak wiedzy na ich temat.

Raport Deloitte’a opiera się na szerokim, choć bardzo ogólnym badaniu rynku sztuki. Nie znajdziemy w nim ani danych skupionych na specjalistycznych aspektach rynku, ani konkretnych trendów, które pomogłyby i są potrzebne biorąc pod uwagę wspomniany problem edukacji w tej dziedzinie. Zamiast tego otrzymujemy (wystarczająco) kompleksowy obraz polskiego rynku sztuki – a dokładniej jego postrzegania oraz problemów z nich wynikających.

Poza wspomnianym brakiem edukacji, specjalistów i fachowej wiedzy do bardziej zadowalającego rozwoju, warto także zwrócić uwagę na nacisk inwestorów i kolekcjonerów na tendencję którą można nazwać inwestycją estetyczną.wykres2Sztuka, przede wszystkim, jest kupowana ponieważ niesie ze sobą wartość emocjonalną dla kupującego. Warto o tym pamiętać kupując obraz z myślą o jego odsprzedaży. Łączy się to ze wzrostem zamożności społeczeństwa, a granica pomiędzy kolekcjonerem a inwestorem w tej dziedzinie istotnie się zaciera – dla 84% ankietowanych wartość emocjonalna jest najważniejszym powodem inwestowania w dzieła sztuki. Wynika z tego prosty fakt, że dzieła sztuki nie są kupowane przede wszystkim poprzez dokonanie chłodnej kalkulacji, ale i z powodów estetycznych.

Raport Delloite’a wskazuje wyraźny wzrost jeśli chodzi o zainteresowanie oraz wyniki sprzedaży co świadczy o rozwoju rynku sztuki. Warto się z nim zapoznać choćby dlatego by zrozumieć dlaczego rozwój ten jest hamowany i dokąd aktualnie zmierza. Potrzeba edukacji i coraz większy nacisk jaki kładzie się na sztukę młodą w opozycji do przedwojennej, powrót do obecnej niegdyś w Polsce tradycji kolekcjonowania, i zainteresowanie tą dziedziną z pewności wróżą większy rozwój rynku sztuki w Polsce.

Źródło: http://www.deloitte.com

 

Mateusz Kudzia